W pułapce antropocentryzmu

antropocentryzm

 

Człowiek postrzega życie jako możliwe dzięki budującym je związkom węglowym. Taka forma życia jest postrzegana jako nierozerwalnie związana z istnieniem żywych organizmów w ich naturalnym, ziemskim środowisku. W każdym żyjącym systemie muszą przebiegać procesy biologiczne. To, co żywe, musi przetwarzać inną materię, która również jest zbudowana ze związków węgla.

Człowiek musi zadać sobie wiele trudu, by przełamać tak przyswojone schematy i wyobrazić sobie formy życia odmienne niż te, które przypominają w swojej budowie i działaniu jego samego. Tylko w ten sposób rozumiane przejawy życia mogą być obserwowane przez człowieka. Wyobrażenie życia w każdym możliwie istniejącym świecie poddaje się tym samym zasadom. Jedyna możliwa obserwacja praw przyrody w świecie rzeczywistym powoduje tworzenie ogólnej teorii.

Mimo tego ludzka wyobraźnia stara się wybiegać poza znane schematy. Poznawszy fundamentalne, biologiczne prawa rządzące funkcjonowaniem żywych organizmów człowiek próbuje odtworzyć je w materii odmiennej niż ta poznana. Człowiek pragnie je odwzorować i symulować w sztucznych materiałach i środowiskach.

 

Pierwsze antropomorficzne automaty

Idea stworzenia myślących, sztucznych organizmów, które miałaby doskonale imitować żywe, była obecna już w czasach starożytnych. Zarówno artyści, jak i rzemieślnicy budowali mechanizmy i maszyny, które nie tylko wyglądem miały przypominać człowieka, ale również przejawiać jego umiejętności. Najważniejsze natomiast były starania, by wyposażyć je w mentalne i behawioralne zdolności istot żywych, a w szczególności w zdolności człowieka.

Prowadziło to jednak do ogromnych trudności, ponieważ ciężko było określić, które z cech i właściwości są rzeczywiście istotne, a które pełnią funkcję drugoplanową. Spojrzenie na ten problem zmieniało się wielokrotnie na przestrzeni wieków. Starożytni byli przekonani, że w perfekcyjnie wykonaną rzeźbę tchnąć życie mogą tylko bogowie. Później sądzono, że to poruszanie się jest główną cechą żywych organizmów. Budowano więc automaty, które chodziły, a potem mechanizmy przejawiające trudniejsze umiejętności, jak pisanie, gra na skrzypcach lub gra w szachy. Zmieniały się również oczekiwania co do funkcji, jakie miałyby spełniać sztuczne organizmy.

Ponadto najważniejszym z ugruntowanych poglądów pozostawał antropocentryzm teoriopoznawczy, stwierdzający, że „człowiek jest miarą wszechrzeczy”, i przyjmujący perspektywę ludzką, jako jedyną uprawnioną w interpretacji każdego zjawiska.

 

Nowe badania w starej perspektywie

Zarówno późniejsze, jak i obecne badania nad sztuczną inteligencją pozostają uwikłane w te przekonania. Historia rozwoju badań dziedziny, jak i cały rozwój idei niosą w sobie piętno antropocentryzmu. Mechanizmy, które w opinii swoich twórców miały stać się maszynami inteligentnymi, musiały w swoim działaniu przypominać człowieka. Powodowało to wiele nierozwiązywalnych problemów, które swoje źródło znajdowały przede wszystkim w odmiennej budowie, wewnętrznej i zewnętrznej.

Antropocentryczna perspektywa w pewien sposób ograniczyła badania. Nie brano pod uwagę możliwości, że maszyna nie jest w żaden sposób uprawniona, by być podobną do człowieka. Dopiero niedawno zaczęto zadawać pytania: czy maszyna z racji swojej odmiennej budowy może „rozumieć” inaczej niż człowiek i czy procesy w niej przebiegające mogą się znacząco różnić od zwierzęcych?

 

Share Button