O Bogu po Auschwitz

Bóg po Auschwitz

 

Adolphe Gesché, niedawno zmarły teolog belgijski, twierdzi, że zło jest czymś nieusprawiedliwialnym (mówiąc językiem Jeana Naberta), co powoduje, że podejście czysto filozoficzne staje się bezużyteczne lub, co gorsza, wzmacnia skandaliczność sytuacji zła. Nie znaczy to bynajmniej, że nie podlega ono w ogóle racjonalnej refleksji, lecz raczej: że na trudne pytanie o zło adekwatną odpowiedź jest w stanie dać jedynie myśl teologiczna. A i to nie każda.

Dla Geschégo niektóre sposoby zwalniania Boga z odpowiedzialności za zło (np. klasyczna teodycea) całkowicie chybiają swojego celu, wręcz zapoznają naturę Boga. Jedno jest pewne: zło stanowi skandal nie tylko dla wrażliwości ludzkiej, ale także dla racjonalności. I skandalem musi pozostać, nie może dać się zrozumieć. Nie oznacza to jednak, że możemy sobie pozwolić na rezygnację z pracy myślowej.

 

Nieobecność Boga w Auschwitz

Pytanie, gdzie był Bóg w Auschwitz, stawia sobie zapewne większość zwiedzających Muzeum. Najostrzej jednak to pytanie rysuje się dla wierzących Żydów i chrześcijan. Doświadczenie zła radykalnego, choć wstrząsające dla myśli (przede wszystkim religijnej), nie zachęca jednak do gadatliwości, raczej zamyka usta.

Dlatego pierwsze teoretyczne próby ujęcia go w słowa ujrzały światło dzienne dopiero w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Szły w przeróżnych kierunkach. Nie może istnieć żadna teologia po Auschwitz ani o Auschwitz – mówił Elie Wiesel. Nie potrzebuję Boga przymierza, który przymierza nie dotrzymuje – wydaje się mu wtórować Richard L. Rubenstein.

 

Bóg ukryty…?

W dyskusji z nimi Emil Fackenheim twierdzi: utrata wiary po Auschwitz to „pośmiertne zwycięstwo Hitlera”, na które ci Żydzi, którzy przetrwali, nie mogą pozwolić. Bóg, który czasami zakrywa swoją twarz, nie przestaje być Bogiem przymierza. Zdaniem Emmanuela Levinasa dopiero po tym doświadczeniu możliwa jest „wiara dojrzałych”.

Po stronie chrześcijańskiej Johann Baptist Metz i Dorothee Soelle apelują o otwarcie uszu na krzyk ofiar i pamięć o nich, a nie tworzenie teologii systematycznej, w której Bóg zostałby „pogodzony” z Holokaustem. Usprawiedliwienie Boga, zdaniem Soelle, to także subtelne usprawiedliwienie Shoah.

Wspominany na początku Adolphe Gesché zwrócił się w swoich poszukiwaniach przede wszystkim do teologii wspartej na hermeneutyce tekstów biblijnych. Bóg Biblii to Bóg, który nie życzy sobie zwalniania go z odpowiedzialności za zło, lecz sam jest jego ofiarą i aktywnie angażuje się w walkę ze złem. A zatem, zamiast budować teoretyczne systemy o charakterze teodycei, może lepiej postawić pytanie wprost samemu Bogu: gdzie wtedy byłeś?

Tylko czy na to mogą pozwolić sobie filozofowie? Mam nadzieję, że tak, o ile nie jest to rezygnacja z myślenia, ale współ-myślenie z Drugim i słuchanie głosu świadków.

 

Share Button