Co nam daje filozofia?

Nie ma chyba osoby zajmującej się filozofią, która choć raz w życiu nie usłyszała mniej lub bardziej ironicznego pytania: „Ale co właściwie daje nam filozofia?” Niektórzy, urażeni, nie odpowiadają na tego typu pytania, zakładając, że ktoś, kto je zadaje, i tak nie zechce posłuchać konstruktywnej odpowiedzi. Są jednak i tacy, którzy cierpliwie przedstawiają zalety filozofii i pokazują, w jaki sposób może się ona „przydać” w życiu codziennym czy zawodowym.

 

Dlaczego pytacie o przydatność filozofii?

Nie chcę przedstawiać tutaj argumentacji na rzecz filozofii. Chcę raczej zapytać, skąd wynikają pytania o jej przydatność, o wymierną korzyść, którą mogłaby przynieść. Chcę zapytać o obraz świata powstający w umyśle współczesnego człowieka. Wydaje się, że w naszym życiu zagościł pragmatyzm – wszystko musi dawać widzialny efekt, każda czynność, każde przedsięwzięcie musi prowadzić do wymiernych korzyści. Wymierność rozumie się jako możliwość zmierzenia ilości i jakości danego „produktu”. Wszystko rozpatruje się bowiem w kategoriach „przydatny – nieprzydatny”, „efektywny – nieefektywny”. Trudno się więc dziwić, że wymaga się od filozofii oraz nauk humanistycznych (celowo rozdzielam te dziedziny) udowodnienia ich produktywności i pokazania jakichś „produktów” uprawiania tych nauk.

Nie wyśmiewaj oka, że nie umie słyszeć

Taki nastawiony na widzialne efekty obraz świata zawęża widzenie rzeczywistości. Nie da się do wszystkiego przykładać tej samej miary. Wzrok różni się od słuchu, węchu czy dotyku. Podobnie w naukach. Obecny dziś prymat nauk ścisłych każe mierzyć humanistykę według kryteriów dla niej nieodpowiednich. Mówiło już o tym wielu. Warto wspomnieć Wilhelma Diltheya, który rozróżnił wyjaśnianie od rozumienia. Nauki ścisłe wyjaśniają świat, odkrywają rządzące nim prawa, które później wykorzystują do tworzenia narzędzi ułatwiających człowiekowi funkcjonowanie w tym świecie. Inaczej nauki humanistyczne, a przede wszystkim inaczej filozofia – ich domeną jest rozumienie. Nauki ścisłe badają naturę (przyrodę), która w pewnym sensie jest nam czymś obcym. Inaczej z „duchem” – zajmują się nim nauki humanistyczne; duch jest związany z wnętrzem człowieka, a jego wytwór stanowi szeroko rozumiana kultura. I właśnie rozumienie kultury stawiają sobie za cel nauki humanistyczne. Rozumienie jest odrębną metodą, a wyśmiewanie jej jest jak wyśmiewanie oka, że nie umie słyszeć.

Fundamentalne znaczenie rozumienia

Pomijam dokładne przedstawienie koncepcji Diltheya; moim celem jest pokazanie, że współczesny sposób patrzenia na nauki nie jest jedyny, że obraz świata królujący w naszym społeczeństwie zubaża nasze postrzeganie rzeczywistości. Wielkim nieszczęściem byłoby, gdybyśmy perfekcyjnie badali naturę świata i prawa nim rządzące, a nie potrafilibyśmy zrozumieć naszego ludzkiego świata, czyli tego wszystkiego, co tworzy nasze człowieczeństwo. Brak zrozumienia funkcjonowania międzyludzkich relacji, brak wejrzenia we wnętrze człowieka, brak wejrzenia w kulturę będącą swego rodzaju wizytówką ludzkiego ducha – wszystko to mogłoby spowodować odczłowieczenie człowieka.  Przecież nie jest on jedynie maszyną funkcjonującą w tym świecie ani jedynie zwierzęciem bezrefleksyjnie poddającym się instynktom, ale jest istotą duchową. Jeśli przestaniemy rozumieć ludzkiego ducha, a mówiąc prościej, jeśli przestaniemy podejmować próby zrozumienia człowieka, zaprzeczymy samym sobie. Już Heidegger mówił, że sposobem istnienia człowieka jest rozumienie samego siebie; żyjemy tak, że ciągle próbujemy rozumieć siebie. To cecha specyficznie ludzka, a za odcięcie tego podstawowego i fundamentalnego wymiaru naszego życia możemy słono zapłacić. 

Share Button
  • Dydak K. Rycyk OFM

    Ooo! Jest tu jakieś życie! Cieszymy się! Czy to znaczy, że blog reaktywowany?