Homer nasz egzystencjalny

homer

 

Zainspirowany jakiś czas temu celnym i dowcipnym spostrzeżeniem pewnej krakowskiej Zofii sięgnąłem po Homera. Nie po kreskówkowego Homera Simpsona i jego zabawną rodzinkę. Po prawdziwego Homera, aoidę i ojca greckiej kultury! A dokładniej rzecz biorąc po Odyseję. Lektura tego eposu w znakomitym i niezwykle kunsztownym tłumaczeniu Lucjana Siemieńskiego jest przygodą wartą poświęcenia jej wielu godzin i niejednego rozmyślania. Historia karkołomnego, trwającego bez mała 10 lat powrotu Odysa do swego domu na wyspie Itaka – dodajmy i to – po innych 10 latach, spędzonych uprzednio na długo bezskutecznym obleganiu warownego Ilionu jest dobrze znana. Streszczanie jej w tym miejscu jest zupełnie zbędne. Odsyłam więc do pochłaniającej i gwarantującej wielką intelektualną frajdę lektury.

Jak zawsze można jednak zapytać o sens tej, bardzo pięknej skądinąd, rytmicznej greckiej sagi. O czym właściwie ona opowiada? Jaki jest – o ile jest – sens wędrówki króla Itaki?

Odys już pod Troję przybywa z niekwestionowanym przez żadnego z Hellenów szacunkiem. Sama wyprawa – rezultat politycznych ambicji Menelaosa, dla których porwanie Heleny było jedynie dobrym pretekstem – i jej wynik, wcale nie były przesądzone. Tylko Odys był w stanie nakłonić Achillesa i jego wojowniczą zgraję do udania za morze pod Ilion. Podobnie było w przypadku sławnego właściciela śmiercionośnego łuku Heraklesa – Filoktetesa. To jego trojański fortel przesądza dopiero o porażce pewnych już przedwcześnie zwycięstwa Priama i jego poddanych. Cieszył się opieką szczególnymi względami Ateny, co znajdywało swój wyraz w umiejętności podejmowania mądrych i wyważonych decyzji. Sława i sukces jakimi niewątpliwie po zdobyciu Troi cieszył się Odys, w jednej chwili zmienia się w  koszmar. Za sprawą zemsty Posejdona i wieloznacznego w swym imieniu cyklopa Polifema cała jego załoga ginie. Jedynie on sam ląduje w końcu na długie lata u zazdrosnej nimfy Kalipso. To stąd udaje mu się dzięki pomocy przyjaciół powrócić wreszcie – początkowo zupełnie nierozpoznanym – do Itaki, odzyskać zarówno dom jak i rodzinę, oraz odwrócić ostatecznie złą kartę przewrotnych boskich wyroków.

Opiewany dramat Odysa staje się dla Homera dobrym pretekstem do wyśpiewania między wierszami kilku istotnych w swej treści pytań. Jaka jest wartość życia i działania człowieka, skoro w jednej chwili cały dotychczasowy stan może tak dramatycznie ulec zmianie? Czy to tylko przypadek, czy może kaprys bogów? A może zwykła konsekwencja jego nierozumnego życia? Jakie miejsce w życiu ludzi mają określani mianem aei eontes, tzn. zawsze będący bogowie, którzy w swych wyrokach zdają się być zanadto podobni do ludzi (powtarzające się kłótnie między Zeusem a Ateną są tego tylko pełnym ironii sygnałem). Co niesie z sobą chyba najbardziej z nich wszystkich boska Moira, której zarówno bogowie jak i  ludzie przez umysł (nous) nieodwołanie są poddani? Czym dla nich jest boski dar pamięci, wierności i przyjaźni, których uosobieniem są tu nie tylko Penelopa i Telemach (a z nimi wielu innych), ale też nawet stary pies Odysa, Argos?

Takich (egzystencjalnych zdawałoby się?) pytań, splecionych z mitem i będącą już wtedy w swym zaczątku filozofią, aoida Homer stawia wiele. Sama Odyseja jest jak zwierciadło. Odpowiedź na nie należy do tego, który wraz z Odysem podejmuję drogę, a  powróciwszy do domu odnajduje samego siebie.

 

Share Button