O znaczeniu pamięci w filozofii oraz o pamięci… jako filozofii

filozofia pamięci

 

Dobra pamięć to skarb! Bywa, że i przekleństwo… Najczęściej chyba jednak to pierwsze.

Każdy, kto choć przez chwilę zapałał choćby pragnieniem rzetelnego przyswojenia sobie jakiejś końskiej dawki materiału, wie, o czym teraz myślę. Setki danych, tysiące rozbudowanych analiz czy argumentacji do streszczenia, wzory i algorytmy, faktografia lub po prostu zwyczajnie celne powiedzenie albo komentarz niekoniecznie jakiegoś znanego nikogo. Zapamiętać to wszystko i wydobyć to, co potrzeba, i wtedy, kiedy trzeba, i tak, jak trzeba. Bajka. Żyć, nie umierać!

No właśnie! We fragmencie dialogu Fedon 69c-d pada stwierdzenie, że oczyszczenie, o którym rozprawia Sokrates, wydobywa człowieka z błota. Komentatorzy upatrują w tym stwierdzeniu aluzję Platona do prawdopodobnie już orfickiej nauki o dwóch źródłach. Według zachowanych tekstów zapisanych na tzw. złotych tabliczkach lub blaszkach, dusza miała po śmierci dokonywać wyboru między zdrojem pamięci a przeciwnym mu zdrojem zapomnienia. Ów wybór determinował jej dalszy los.

Zdrój pamięci pozwalał duszy gasić pragnienie wodą pamięci, co skutkowało wyzwoleniem z koła narodzin i apoteozą. Z kolei woda zapomnienia pozostawiała duszę w cierpieniach ponownego rodzenia się w ciele i życia w nim, jakby w błocie czy grobie. Stąd też złota tabliczka zawierała przestrogę, by nie pomylić zdrojów i ugasić pragnienie w zdroju pamięci. Pomocą ku temu miały być zapamiętane wcześniej odpowiednie hasła, bez wypowiedzenia których strażnicy zdroju nie pozwalali duszy ugasić pragnienia należytą wodą.

Podobnie pitagorejczycy namiętnie pielęgnowali pamięć, do tego stopnia, że (jak relacjonuje Jamblich):

Mąż pitagorejski nie podnosił się rankiem z posłania, dopóki nie przypomniał sobie dokładnie wszystkiego tego, co podejmował był dzień wcześniej.

Sam Pitagoras z kolei, jak relacjonuje Diogenes Laertios, miał przechytrzyć Hermesa tym, że nie mogąc poprosić o zarezerwowaną bogom nieśmiertelność, poprosił… o zachowanie pamięci!

Można się uśmiechać na myśl o tak motywowanej potrzebie ćwiczenia pamięci. Trzeba jednak przyznać, że być może już starożytni posiadali niezwykle trafną intuicję odczytania tego, co stanowi człowieka i o człowieku. Tego, co przez pamięć zapewnia mu powodzenie w podejmowanych zadaniach i otwiera przed nim nieograniczone wręcz możliwości. Pamięć przechowuje przeszłość jako to, co jest stale obecne teraz. Dzięki temu przechowywaniu jest możliwe, że to, co z niej wydobyte jako stale obecne teraz, nie traci nic na swej wartości poznawczej. To z tego źródła wynika tożsamość tego, co raz już z niej wydobyte, nie jest myślane jako coś innego. Tożsamość przedmiotu każdej nauki i każdej wypowiedzi to podstawowy – a jakby zaniedbany i porzucony – skarb pamięci.

Można wiele się nauczyć, można prawić o niuansach kwantowych ujęć rzeczywistości, o głębi sensu pytania: dlaczego raczej jest coś aniżeli nic?, o dyskretnym pięknie arytmetyki liczb kardynalnych i o wyższości Bożego Narodzenia nad Wielkanocą i vice versabez pamięci to wszystko traci swój grunt. A i tu rodzą się kolejne pytania. Jakby to rzekł Heraklit dosłownie: wielouczoność mieć umysłu nie uczy (zdanie 40).

Może również dlatego jedno z przykazań Dekalogu rozpoczyna się od wezwania: pamiętaj!

 

Share Button