Filozof na urlopie

filozof na urlopie

 

Dla wielu osób, zwłaszcza sceptycznie nastawionych do studiowania filozofii, tytuł tego wpisu może wydawać się wewnętrznie sprzeczny. Filozof nie może być na urlopie – powiedzą oni – bo absolwenci filozofii są bezrobotni. Uzasadnienie tej tezy jest fałszywe.

 

Filozof na rynku pracy

Ekonomiści przekonują nas, że absolwenci filozofii na rynku pracy radzą sobie bardzo dobrze, co można wiązać z tzw. miękkimi kompetencjami, jakie rozwija się na tych studiach: krytycznym myśleniem, zdolnością do konstruowania rzetelnej i poprawnej argumentacji czy umiejętnością wychodzenia poza utarte schematy postępowania.  (Zob. raport „Zawody wygrane i przegrane: Kiedy inwestycja w edukację się nie opłaca”, który rozprawia się z mitem bezrobotnego humanisty oraz pokazuje, że zarobki absolwentów filozofii są przyzwoite).

 

Co z tym urlopem?

Pomimo odrzucenia przesłanek jestem skłonny uznać wniosek za prawdziwy: nie ma urlopu od filozofii.  Jeśli wierzymy słownikowi PWN, urlop to przede wszystkim „ustawowo zagwarantowana płatna lub niepłatna przerwa w wykonywaniu pracy”. Skoro tak, zostaje nam ustalić, na czym polega praca filozofa.

Jest to pytanie właściwie filozoficzne, które również nie daje filozofom spokoju, mimo że filozofowanie jest jednym z najstarszych zajęć na świecie. Na potrzeby tego wywodu zadowólmy się krótką, niejednoznaczną odpowiedzią, że głównym zadaniem filozofa, jego pracą i powołaniem, jest myślenie. Urlop od filozofii polegałby na zaprzestaniu myślenia. Myślenie, zwłaszcza myślenie filozoficzne, ma jednak tę przedziwną właściwość, że nie sposób się od niego uwolnić. Wykonując pracę zawodową i leżąc na plaży, rozmawiając na Facebooku i z rodziną przy obiedzie, czytając książkę i obserwując przyrodę… filozof wciąż podejmuje trud, który upewnił Kartezjusza w istnieniu.

Lojalnie uprzedzam Cię, drogi czytelniku, zanim będzie za późno. Kiedy już się zacznie, nie sposób przerwać. Od filozofowania nie ma urlopu!

 

Share Button
  • Jakub Gomułka

    „Właściwym odkryciem jest takie, które pozwoli mi przerwać filozofowanie, kiedy tylko zechcę. – Które da filozofii spocząć, tak że nie będzie już smagana pytaniami, które ją samą stawiają pod znakiem zapytania” (L. Wittgenstein, Dociekania filozoficzne, §133).