Czytanie i pisanie

czytanie i pisanie

 

Gdy studiowałem filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim kilka razy słyszałem od różnych prowadzących zajęcia zastanawiającą uwagę, że na naszych studiach można się nauczyć tylko czytać i pisać. Bardzo spodobało mi się to powiedzenie i sam często je teraz powtarzam swoim studentom na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Mam jednak wrażenie, że te proste umiejętności stają się coraz rzadsze wśród ludzi.

Warto studiować filozofię choćby po to, by nauczyć się tych dwóch rzeczy, a lektura dzieł starożytnych filozofów, scholastycznych kwestii średniowiecznych mistrzów czy artykułów współczesnych filozofów analitycznych jest okazją do rozwinięcia zdolności analizy i krytyki tekstu, której nie dają chyba żadne inne studia. Być może filologowie także mają zamiłowanie do roztrząsania subtelności, ale filozofowie na pewno znacznie poważniej podchodzą do czytanych przez siebie tekstów.

 

Jak czytać?

Chodzi nam bowiem nie tylko o to, jak coś jest napisane, ale przede wszystkim o to, co jest napisane i jakie przemawiają za tym argumenty. Lubię patrzeć, jak zmienia się podejście do lektury studentów pierwszego roku. Na pierwsze ćwiczenia przychodzą zwykle bez tekstów, bo przecież czytali je wcześniej w domu, na drugich zajęciach mają już zazwyczaj teksty, w których podkreślają ważne zdania i czasem notują coś na marginesie. W końcu jednak, gdy na kolejnych zajęciach okazuje się, że to za wciąż za mało, poważnie zabierają się za robienie tradycyjnych notatek.

Nikt bowiem nie wymyślił lepszego sposobu lektury niż czytanie z otwartym zeszytem i długopisem w ręku. Trudno mi też sobie wyobrazić tekst, z którym nie mógłby się uporać ktoś, kto analizował wcześniej luki w argumentacji Arystotelesa za zasadą niesprzeczności w Metafizyce, robił notatki z kwestii o jednostkowieniu Jana Dunsa Szkota czy śmiał się z hermetycznych anegdotek Bertranda Russella w O denotowaniu.

 

Jak pisać?

Tak samo jest z nauką pisania. Na studiach powtarzano mi, że najlepszym sprawdzianem tego, czy praca zaliczeniowa została dobrze napisana, jest próba przestawienia w niej kolejności rozdziałów, akapitów i poszczególnych zdań. Jeśli nie da się to zrobić bez utraty zrozumiałości tekstu, to znaczy, że tekst jest dobrze napisany.

W pracy filozoficznej każda część powinna bowiem wynikać z poprzedniej. Praca powinna zaczynać się od przedstawienia problemu, kolejne części powinny przedstawiać argumentację, a całość powinna kończyć się zwięzłą konkluzją.

Mój promotor, prof. Jerzy Szymura, podejrzliwie podchodził nawet do wtrąceń w nawiasach i do przypisów merytorycznych. Albo są one niezbędne – mawiał – a więc powinny został włączone do tekstu głównego, albo nie są konieczne, a więc powinny zostać usunięte.

Ponoć studentom historii mówi się, że dobra praca przypomina drzewo, w którym rozwinięte są wszystkie gałęzie. Ja sam, zainspirowany uwagami promotora i pewnym rosyjskim filmem wojennym, który oglądałem wraz ze szwagrami, wymyśliłem inne porównanie, bardziej odpowiadające standardom filozoficznym. Dobry tekst filozoficzny powinien być jak karabin kałasznikow. Jest w nim wszystko, co potrzeba, ale też nic ponad to, co potrzeba.

Być może powinienem zaznaczyć, że zasada ta nie obejmuje wpisów na blogu.

 

Niedawno natrafiłem w biografii księdza Józefa Tischnera na ciekawe świadectwo, wskazujące na długie trwanie takich powtarzanych w murach uczeni powiedzonek. Okazuje się bowiem, że już za czasów studenckich Tischnera na krakowskiej filozofii mawiano, iż można się na niej nauczyć właściwie tylko czytać i pisać. Jak się okazuje, było to jedno z ulubionych powiedzeń samego Romana Ingardena.

 

Share Button
  • Zofia Sajdek

    Bardzo cenne umiejętności.

  • Dorota Bentke

    Okazuje się, że umiejętność czytania i pisania nie jest taka prosta. Zwłaszcza po nowej maturze. Bardzo przydatne i cenne!
    „Lubię patrzeć, jak zmienia się podejście do lektury studentów pierwszego roku” – bardzo podoba mi się to zdanie!