Bóg feministek?

bóg feministek

 

Po pierwszej lekturze tekstów teolożek feministycznych pomyślałam sobie: faktycznie, kobiety jakoś inaczej myślą, piszą też inaczej i w ogóle trudno pojąć, o co im może chodzić. Co to w ogóle ma znaczyć: „God, she is black” (Basil Moore), “If God is male, then the male is God” (Mary Daly)? A jednak było w tej myśli coś, co kazało mi się przy niej zatrzymać.

 

Teologia feministyczna

Co ciekawego dla filozofa religii może kryć się w zawiłościach teologii feministycznej? Przez kilka lat zajmowałam się teologią negatywną w różnych współczesnych wydaniach, w feministycznej znalazłam podobne tropy: radykalną krytykę kultury, w tym także języka mówiącego o Bogu. Teolożkom feministycznym nie wystarczało jednak stwierdzenie ograniczeń ludzkiego języka, który nie jest w stanie do końca wyrazić tajemnicy boskości, ale zwracały uwagę, że – przynajmniej w tradycjach monoteistycznych – dla opisania tej tajemnicy rezerwuje się terminy wzięte wyłącznie z doświadczenia męskiego.

Obrazowanie Boga ma więc nie tyle charakter antropomorficzny (na podobieństwo człowieka), co andromorficzny (na podobieństwo mężczyzny). Ten zabieg wydaje się dodatkowo ograniczać nasze skromne możliwości, nie tylko ze względów czysto teoretycznych.

 

Wyobrażenie Boga

Nie jest obojętne, jakim wyobrażeniem Boga się posługujemy nie tylko dlatego, że może ono mieć charakter idolatryczny, nieadekwatny, a więc może nie spełniać swej podstawowej roli odsyłania, ale również ze względu na nas samych. Socjologowie religii mówią o ścisłym związku pomiędzy obrazem Boga a kształtem wspólnoty, w jakiej funkcjonuje. Bóg wyobrażony na sposób wyłącznie męski legitymizuje niższy status kobiet, rezerwując wzorzec człowieczeństwa dla męskości.

Czy można to odwrócić? Czy uzupełniając mówienie o Bogu o metafory czerpane z doświadczenia kobiecego, możemy spowodować, że wspólnota, jaką tworzymy, będzie miała charakter bardziej równościowy? Taką nadzieję wyraża na przykład s. Elizabeth Johnson, pisząc:

„Kiedy wcielamy w życie wyzwalającą wizję wspólnoty równych uczennic i uczniów, będących w relacji wzajemności, język zrodzony z doświadczenia kobiet może odtąd wpleść się w dawne symbole i rozpoznaną w nich moc stwórczą i dobro kobiet, tak, by umożliwić budowanie wyzwalającego dyskursu o tajemnicy Boga”.

Czy to jednak oznacza, że odtąd możemy swobodnie modlić się do Boga „Matko nasza”? Dla filozofa religii nie jest to wcale oczywiste (ale o tym w kolejnej notce). W każdym razie uzupełnienie języka o Bogu o metafory „kobiece” ma służyć między innymi podkreśleniu niewyrażalności Boga – terminy „męskie” i „kobiece” mogą pełnić wobec siebie nawzajem funkcję krytyczną.

 

Bóg feministek

Ta niewyrażalność Boga jednak nie oznacza jego absolutnej transcendencji, którą tak bardzo lubią podkreślać współcześni myśliciele. Wręcz przeciwnie. Choć teologia feministyczna chętnie sięga do dziedzictwa tradycji apofatycznej, umieszczającej Boga ponad wszelkimi możliwymi określeniami, nie rezygnuje jednak z mówienia o Jego wewnętrznym odniesieniu do świata. Nadmierne podkreślanie boskiej transcendencji owocuje wizją Boga całkowicie obojętnego na ludzkie sprawy. Tymczasem Bóg feministek cały jest miłością do świata, przez osobę, a więc i ciało Jezusa, zanurzony w jego historyczności, w jego radościach i cierpieniach.

 

Share Button